"Och Boże drogi, moje krótkie nogi...

...poniosły mnie w przepaść jak z piekła do nieba" :D

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Zdarzyło się kilka rzeczy.
RAZ. dotarło do mnie , że jestem totalną idiotką i próbuję udowodnić , że jestem fajna ludziom , na których zdaniu na dobrą sprawę mi nie zależy. PATOLOGIA :D
DWA: spotkałam się ze znajomym z badoo. :) No i wyszło szydło z worka. Moja znajomość angielskiego stopniała od liceum do stopnia...no nie chcę już siebie obrażać :) Na szczęście lody przełamały lody i jakoś to wyszło nawet sympatycznie. :)))
TRZY: nie ma trzy :D

Ludzie...jak zajebiście może być! :D no ,nie jest, ale może być :D ha ha ha
Tagi: żyję
26.05.2012 o godz. 20:58
Życie jest do dupy. :)
Aż mnie świerzbi, żeby wywinąć jakiś numer. Ale jestem grzeczna. Potulna. Cicha.

Znacie to uczucie?
Patrzysz spod przymkniętych powiek na świat. Pomylony. Na ludzi. Popaprańcy, w najlepszym wypadku kretyni. Na swoje życie. Denne. Na siebie. Uwięziony.
Nie ,spoko, nie mam osobowości psychopatycznej. :D

Może inaczej więc, żeby nikogo nie straszyć :)
Patrzysz na świat . I nie rozumiesz. Tyle sprzeczności, tyle zła. Tyle błędnych osądów i naiwnych uniewinnień.
Tyle potarganych sumień. Tylu ludzi bez sumienia.
Gdzie w tym bałaganie znaleźć miejsce dla siebie?

Ja je mam. MAM. Ale są ludzie, którzy mogą mi je odebrać. Sądy, które mogą w jednej chwili orzec: to już nie Pani dom. 20 lat w nim spędzonych nic nie znaczy. To co, że każda belka, każda drzazga na strychu przesiąkły Pani sercem . Ma Pani 2 tyg na opuszczenie lokalu.
Czy ktokolwiek wie, jak przeraża mnie myśl, że mój dom może stać się "lokalem"?
Eh, jak zwykle myśli moje popłynęły jak rzeka. :) Dobranoc.
Tagi: myśli
13.04.2012 o godz. 01:25
AAAAAAAAAAAAAAaale jazda :) Szaleństwo. Nie nadążam, nie wyrabiam, proszę o 8 dni w tygodniu. Z zaznaczeniem: ten 8 to dodatkowy wolny mr. Tusk- nie kolejny dzień opodatkowanej pracy do setnego roku życia :D

Jezu, dziękuję.
Gdybyś nie zmartwychwstał, miałabym przerąbane.
Nie ogarnęłabym większości spraw a poza tym to bym zwyczajnie sfiksowała. A tak, odpocznę...będę sobie spokojnie czytała, pisała pracę, wierszyki dla dzieci, rowerowała :), i łaziła po lesie...dziękuję. :)
Cóż, w sumie jakbym teraz wkuwała, zamiast ślęczeć na necie, to by mi nie zaszkodziło ha ha :D ale jakoś pedagogika mnie nie woła ku sobie
:D
poza tym ja nie jestem zwolenniczką zasady: daj dziecku klapsa, albo rzuć w niego ścierką a wylądujesz w sądzie rodzinnym. :)
przemocy stanowcze nie i generalizacji stanowcze nie
jedną z największych traum mojego dzieciństwa było przebicie przez mojego bezdusznego brata niebieskiego balonika PKO, mamy "ścierkowanie" nie robiło na mnie wrażenia :D
idę pod prysznic. i do łóżka. jutro z rana nauka :D w sumie to już dzisiaj ale za parę godzin :)
pozdrowienia dla wszystkich nocnych Marków :)
04.04.2012 o godz. 00:58
2:32 w nocy. Czyli mamy już czwartek. Cztery ściany wyznaczają moją przestrzeń. Za mało. Za ciasno. Zbyt samotnie. Na szczęście za kilka tygodni odwiedziny w domu- zresetuję się.

Strasznie jestem niezdecydowana. Poczyniłam ostatnio ogromny postęp w zakresie samopoznania: nie mam pojęcia czego chcę. I troszkę mi z tym niedobrze.
A dokładniej to: wiem , czego bym chciała...ale nie wiem czego chcę. Niby różnica tylko stylistyczna a jednak w przełożeniu na rzeczywistość : fundamentalna znaczeniowo.
Na swoją obronę dodam, że pracuję nad tym. :)

Zakłócenia na linii damsko-męskiej wciąż znaczne. Na linii uczelnianej: niewystępujące (acz prawdą jest też, że newralgiczne dla mnie jednostki ostatnio mnie omijają- nie wiem na ile celowo :D) .
Zakłócenia na linii: ja kontra ja: trochę powyżej normy ale bez tragedii.

A jeszcze taka anegdotka na koniec. Dodałam nowe zdjęcie na jednym z portali społ. Krótko po pojawia się mejl, cytuję:
"Dobry.
Mam bardzo dobre gatunkowo nasienie, Ty masz duże piersi i długie nogi.
Zreprodukujmy się.
Paaa. "

Wierzycie, że istnieją ludzie wypisujące takie pierdoły? :D
Już nawet nie chce się ani śmiać, ani płakać....:)
Tagi: pierdoły
15.03.2012 o godz. 02:46
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! właśnie tak mam ochotę krzyczeć :)/
Tagi: krzyk
04.03.2012 o godz. 23:37
Szkoda, że nie mam czarodziejskiej gumki, którą mogłabym wymazać z pamięci, to , o czym próbuję zapomnieć. Kilka bolesnych faktów, kilka ubzduranych rojeń, parę niewygodnych zdarzeń...wiem, taka gumka byłaby bardzo niebezpieczna, nie powinna być dla wszystkich. Nie każdy takiej potrzebuje. Ja też nie potrzebowałam. Ale teraz chwilami czuję, że jeśli te wszystkie złe myśli nie przestaną robić mi lewatywy w mózgu, to po prostu ZWARIUJĘ.

Ratuję się czym mogę: zakupy, wino z kumpelą, pisanie z jakimś gostkiem, sprzątanie- byleby tylko WRESZCIE UMILKŁY! Te głosy , te szepty, te przemycane pod każdą myślą obrazy. Ranią, tną , miażdżą, zadają niezliczoną ilość ran- nigdy śmiertelnych. Ofiara nie może umrzeć. Bo stanie się tyko bezużytecznym denatem.


Więc siedzę tu cicho, cichutko, bo decybele szaleją tylko w kierunku dośrodkowym. Na zewnątrz panuje nieskazitelna cisza. Żyję w szaleństwie własnego umysłu.
25.02.2012 o godz. 22:29
Nigdy przenigdy nie bierzcie do ręki noża czy żyletki. Bo nawet jeśli nie zrobicie sobie krzywdy, kiedy w Waszym umyśle uwidoczni się myśl: to takie proste, takie kończące ból, kiedy zrozumiecie, że jest to jedna z opcji przeciwbólowych- życie może stać się piekielnie trudne.

Do tamtej chwili zawsze, powtarzam ZAWSZE miałam powód by żyć. Ale kiedy stałam się gotowa, kiedy ani głowa, ani serce nie były w stanie podsunąć argumentu, by nawet nie próbować, wręcz przeciwnie, każda komórka błagała: pozwól mi odpocząć....teraz wciąż to we mnie siedzi. Więc jednak nic i nikt w moim świecie nie ma już mocy życia. Więc co ja tu robię? Życie przestało mieć barwy.

Teraz mam obowiązki i czas , który muszę zapełnić nowymi obowiązkami, choćby i wyssanymi z palca, jak przekładanie szklanki ze stolika na stolik. Wciąż i wciąż aż nie przyjdzie godzina wyjścia na zajęcia, jakiegoś "mojego" serialu, czas zakupów, obiadu, kąpieli. Są rzeczy, o których wiem, że mnie cieszą. Ale to tylko sucha wiedza.

Najgorsze jest to, że on twierdzi , że wszystko naprawi. To takie śmieszne i naiwne.
Tagi: nie kocham
18.02.2012 o godz. 22:00
Kiedy zimą zapytasz: dlaczego się tulisz?
Odpowiem: bo mnie ogrzewasz.
Gdy zapytasz o to samo latem, odpowiem: bo mi z Tobą dobrze.

Mój egoizm/wyrachowanie? Czy zwykłe synonimy? dobrze...ogrzewasz...

Kto wie, może jeszcze spotkamy się latem.
Pamiętasz, K. tamto lato? Nosferatu , Ryszard o wielu nazwiskach,Boziu, rowery i podróż do celu? Podróż zajęła nam 2 tygodnie w obie strony, u celu spędziłyśmy 2 dni. I cel i podróż warta była gorszych chwil. Najważniejsze , co pamiętam z tych wakacji: czasami nie podobała mi się sytuacja w jakiej się znalazłyśmy, ale ani razu nie żałowałam, że wybrałyśmy się w tę podróż. Ani razu nie pomyślałam: chcę wrócić do domu.
Tagi: rozmyślania
07.02.2012 o godz. 12:16
Popchnął mnie. Wczoraj. Najpierw wqurwił się, że rozmawiam z siostrą na jego temat. Od słowo do słowa ( a już niewiele ich potrzeba), wykrzyczałam, że się wyprowadzam już i teraz. Poszłam po torby. Najpierw usłyszałam: "a wyprowadź się kurwa"
acz po chwili zaczął się ze mną o te torby szarpać. Odwróciłam się do niego i poleciałam do przodu.
ZDZIWIENIE.
Nie załapałam w pierwszym momencie co się stało. Spojrzałam pod nogi w przeświadczeniu, że musiałam się potknąć. Ale pod stopami miałam tylko wykładzinę. Spojrzałam w górę na jego twarz:
-Popchnąłeś mnie...
- jeszcze z niedowierzaniem
-Popchnąłeś- z wyrzutem.
Później mówił, że co z tego, ja też mu w twarz dałam parę razy, następnie, wyparł się, że wcale mnie nie popchnął, w nocy przyszedł się przytulić i przeprosić...ale ja nie chcę przeprosin. Chcę zwrotu godności.

Ostatnie miesiące to dla mnie ciągłe oskarżenia: że jestem egoistką, katem, szmatą, puszczalską, leniem, słowem: NIKIM.

Ktoś mi niedawno przypomniał kim byłam wcześniej, kiedy jeszcze mojej osoby nie definiował ON. Kto ma więc rację: ja, moi przyjaciele, rodzina, znajomi, wrogowie, zwierzęta, kwiaty w ogrodzie, ludzie dookoła...czy ON?
OCZYWIŚCIE, ŻE NIE ON.
I wiem to już od jakiegoś czasu. Co mnie trzyma przy nim? Wspomnienia. Iskierka nadziei, że wróci ktoś, z kim dało się dogadać, żyć i być szczęśliwą.
Ale popchnął mnie wczoraj. I to dużo zmienia.
Tagi: zmiana
05.02.2012 o godz. 18:23
Wyobraź sobie, że komuś zaufałeś. I że ten ktoś zaufał Tobie.
I nagle okazuje się, że to, co dla Ciebie było nieważne, dla drugiej osoby jak najbardziej. Ważne i przykre. Krzywdzące. Tak co jakiś czas. Raz na miesiąc, parę razy w ciągu roku, z różną częstotliwością.
jedna szpilka w serce
druga szpilka w serce
trzecia...
aż spłynęło krwotokiem.


Teraz Ty. Nie rozumiesz. Nie potrafisz ogarnąć całości. Widzisz tylko to co tu i teraz. Widzisz efekt. Krzywdzący dla Ciebie. Mimo wszystko niesprawiedliwy. To nie jedna, druga szpilka. To nóż. Kilka szybkich ciosów w pompę tłoczącą krew. Nie wiesz co robić. Nie wiesz czy istnieje jeszcze jutro. A nawet jeśli to potrzebujesz przeszczepu.
Ale dawcy brak.
Więc żyć bez serca?

Z dwojga zakochanych - dwoje rozczarowanych i zrozpaczonych.
Dwoje przegranych zombi.
Myślicie, że da się naprawić tak poharatane serca?
Tagi: rozmyślania
25.01.2012 o godz. 17:36


Rzuciłeś nas tu wszystkich-ot, tak,
bez żadnego porządku.
Bardzo proszę, posprzątaj
i zacznij od początku!

Bo spójrz, jak to głupio wyszło teraz:
takiego złego człowieka
w jeden dom wrzuciłeś ze słabą kobietą i dziećmi .
I wyszło ci piekło
-a miała być Ziemia...
Aj! rzuciłeś od niechcenia
swoimi kasztanami z powbijanymi zapałkami.

Oj, Boże, Boże...
Tagi: po cichutku
20.01.2012 o godz. 19:46
Pilnie poszukuję przyjaciela/przyjaciółki. :)
Tagi: ogłoszenie
06.01.2012 o godz. 20:28
Może pominę temat D.
Ostatnią śnią mi się...ciekawe rzeczy :D całe historie normalnie lepsze niż w tv! :D Parę dni temu coś z zakresu kryminału, jakiś eksperyment i ja w roli tej, która domyśla się co się dzieje, próbuje uciec i wyjawić prawdę. Beka. Efekty specjalne jak to w śnie, niczego sobie :)))

Dzisiaj...coś na kształt obozu. Fantastyczny "basen" w ziemi. Jakby sztuczne jezioro stworzone na kształt basenu pływackiego. No i oczywiście las, domki,ludzie...z gruntu cenzuralnie, choć na koniec tory w basenie zamieniły się w ...łóżka! No i poszłam sobie spać. Hm, hm....:)))

Syndrom odstawienia uczelni wciąż trwa.
Tagi: syndrom
06.01.2012 o godz. 15:01
NO I CO TERAZ????????

sesja. wpisów kilka jeszcze i już. Co ja mam robić, jak nie muszę chodzić na uczelnię? No, hmmm...co?
Mężczyzna mój, już nie jest mój, gra jakaś pochłonęła go całkowicie od kilku tygodni. Wczoraj powiedziałam:
"koniec" i zabrałam modem.
Podbiegł do mnie wściekle krzycząc: "Co ty qurwa robisz?" I na chama wyrwał mi modem z dłoni.

Płacz, płacz...brak chęci pomocy...i w końcu na myśl. Taka jasna, czysta i wyzwalająca. Łzy same przestały płynąć, złość minęła. Jeśli któraś z was czuła podobną bezsilność, i nagle przyszedł spokój, to pewnie wie, cóż to mogłam sobie pomyśleć...:)

Teraz sobie wegetuję w domu. Oczywiście znajdę sobie pożyteczne zajęcia, których skutki ułatwią mi "po". A "przed" jest...nic. Po prostu czekanie.
Tagi: czekanie
05.01.2012 o godz. 21:22
Dzisiaj tak długo ślęczałam w uczelnianej bibliotece aż poczułam się tam, na równi z krzesłami i ławkami- stanowczo ZBYT NA MIEJSCU. Zebrałam się i wyszłam. Wszystko należy robić z umiarem. Za wyjątkiem życia. A tak coś mi się wydaje... że ...pewnym ludziom... się wydaje, że jest zupełnie odwrotnie. Żyć z umiarem a całą resztę na umór...ach Ci ludzie nieprzystosowani do głębszej empatii...ach jak często się do nich zaliczam, jakie to smutne, że świadomość błędu, wcale od niego nie chroni.
...
Ale ale! Jakie dzisiaj rano było piękne słońce! Ciepło i słonecznie, a to przecież grudzień. Za to teraz deszcz zacina w moje małe okna na poddaszu. I choineczka mi przyświeca...gdybym mogła jedną jedyną rzecz ze świąt zostawić...ale tylko jedną i nie więcej, to właśnie choinkę bym sobie zostawiła. Prezenty to się dostaje na różne święta i nie święta, opłatek to tam takie tylko skrępowanie dziwnym obyczajem, sianka pod obrusem nikt u mnie nie kładł ( trochę dlatego, że albo króliki jesienią wszystko wyżarły, albo psu do budy wolało się wrzucić,albo mama po prostu nie specjalnie chciała pchać siano, pod obrus na i tak za małym stole ). Kolędy...kurczę, lubię, ale co mi tam, wolę światełka na choince, odbijające wszystko bombki, łańcuchy.

To chyba dlatego, że u mnie w domu, w święta nikt nie umiał się odnaleźć. Myśmy tacy nie byli. Ojciec przez lata rozpieprzał święta, może nie zdążyliśmy się przyzwyczaić do ciepła świąt. Ale choinka była zawsze. Może dlatego, choinkę kocham najbardziej. Choinka to były święta. Robienie stroików, lampki stare ale bardzo ładne, w których zawsze szukało się TEJ WŁAŚNIE żarówki , która się przepaliła albo jest niedokręcona i przerywa cały obwód, ubieranie drzewka, kłótnie co i gdzie powinno wisieć...
Cała reszta była niepewna. Tylko choinka nie była niewiadomą. Więc choinka stała się całymi świętami, a już na pewno ich trzonem.
Światełka choinki zawsze mnie łagodzą. Choćbym była wkurzona na maxa, zapal mi przed nosem choinkę i już ze mnie złość zacznie opadać.
Najgorzej jest jednak z żywymi drzewkami. Jak trzeba je wyrzucić. Jakbym miała członka rodziny rąbnąć martwego na śmietnik. Więc, jeśli już-to kremacja. Może i po to, żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia...
Tagi: choinka
14.12.2011 o godz. 22:21
A, jeszcze to, czego obejrzenie wywołało we mnie niepokój. Oczywiście wiem, że na świecie żyją mordercy, gwałciciele, źli ludzie. Ale sądziłam, że mimo to, ci ludzie muszą coś CZUĆ, mieć jakieś EMOCJE...ten film...jeśli jeszcze go nie widzieliście, to zróbcie to teraz. I jeśli możecie, podzielcie się ze mną odczuciami.

Tagi: lęk
11.12.2011 o godz. 12:46
Lumpexy! Mój świat byłby bez nich taki pusty! :D Kuuuuurcze.....potrafię godzinami chodzić i szukać fajnych rzeczy.Na przykład jakiś czas temu znalazłam materiałową opaskę na włosy z wielką koronkową kokardą w kolorze pudrowego różu. Świetna. I nigdy jeszcze nie widziałam nikogo w całym moim wielkim mieście, kto by miał choćby podobną. Co się zdarza przy zakupach w sieciówkach :) nagminnie :)

Albo co jeszcze...buty! Ale jakie buty...:) mają mały defekt, ale w kwestii ubiór/dodatki jestem kreatywna. Jak już będą gotowe to może i wrzucę tu ich fotkę, bo są....łał :D
W sumie to one są z sieciówki- ale takiej lepszej, ale w second-handzie były duuuuużo tańsze :)

Dla mnie sklepy z drugiej ręki to okazją do nabycia dwojakiego rodzaju rzeczy:
-albo dużo tańsze rzeczy z średnio lub drogich sklepów
-albo perełki z "nie wiadomo skąd", w których się zakochuję nieodwołalnie. KOCHAM.

I od razu obalam mit "śmierdzących ciuchlandów". FAkt. Wciąż można jeszcze się na takie natknąć. Małe, niezbyt czyste, z poupychanymi byle jak szmatami i dziwnym zapachem...nie nastrajają do ciuchowej miłości.
Ale to już nieliczne! Coraz więcej normalnych przystępnych lumpexów i takich, które można by nazwać "ekskluzywnymi".Ubrań jest w nich stosunkowo mało, są wyselekcjonowane ale też dużo droższe- niekoniecznie w sposób uzasadniony.
Ja lubię te pośrodku. Chociaż w każdym, nawet tym w dawnym stylu można znaleźć coś, co po upraniu i ubraniu, będzie się chciało nosić przez caaaaaluuuutki czas. :)))))
Ale w sumie: nie chodźcie na lumpexy. Nie polecam...
BĘDZIE WIĘCEJ DLA MNIE :DDDDDD
11.12.2011 o godz. 12:36
To by było takie proste...takie łatwe...takie...ciche.

Odejść sobie daleko zostawiając wszystko za sobą. Nie zamykać żadnych spraw, nie żegnać się. Odejść w środku dnia. Zabrać portfel z dokumentami i kilka zamglonych wspomnień. Wyjść w środku dnia, kiedy życie dookoła się toczy w najlepsze. Na fotelu D. siedziałby z laptopem, byłaby pewnie niedziela, na kuchence w garnku wrzałaby woda, telewizor mrugałby programem informacyjnym, w którym pokazywano by debatę o podwyższeniu wieku emerytalnego...ktoś szedłby po klatce, ktoś na strychu wieszał pranie...a ja po cichu bez słowa wyszłabym z mieszkania...
chciałabym odejść bez pożegnań, nie chcę, żeby ludzie mnie żegnali- wiem, wiem, to czysty egoizm...ale tak bym chciała.
Uśmiechałabym się. Z przymrużonymi oczami szła bym pod słońce. I zapamiętałabym ten dzień lepiej niż te tysiące innych dni. I od tej chwili mówiłabym: tak...doskonale pamiętam dzień, w którym się urodziłam.
Kocham Cię...ale Ty nie istniejesz. To nic. Miłość bywa trudna.
Tagi: cisza
03.12.2011 o godz. 23:22
Ależ to farsa! Zabawy w domek w dzieciństwie więcej miały sensu, mimo że nierzadko bywałam tatą...:D
Mam ochotę mówić wszystkim: Ciiiii....przestańcie mówić, tak piękna jest cisza.
Bo ciszy nie ma w moim życiu ostatnio. Nawet gdy nie ma wokół żadnych dźwięków...pustka wyparła ciszę. Obrzydliwe.

A tak przyziemniej...ależ dzisiaj A.uparł się, żeby się mnie czepiać. Najpierw zaczepia, później ciągle drze się, żebym przyszła ćwiczyć...w końcu kazałam mu się przymknąć. Eh...ale nie, musiał jeszcze rzucić tekst: Bo ja NAPRAWDĘ nie rozumiem po co jesteś na tej specjalizacji skoro nie chcesz ćwiczyć. W sumie gdyby nie inny kumpel, który zgasił A. i kazał się mu ode mnie odczepić to bym go chyba pogryzła dzisiaj. No co go napadło! Niech się sobą zainteresuje a nie chciałby mną dyrygować...ale tak to spoko. Fajnie, że L.uciszył niesfornego dziś A. Bo już naprawdę nie wiedziałam co powiedzieć. Dzięki L. :) polecam się na przyszłość :DDD do bronienia :DDDDDDDDDD

A jeszcze to:
To boli, to boli,to boli
my-dzieci samoniewoli

pędzący przed siebie jak szczury
nie patrząc na mury i dziury
-nie znamy granic , przeszkód
nie do przebycia
nie bacząc, że kanał uczyniliśmy
miejscem naszego życia.
-życia bez gwarancji życia po śmierci
-bez jedynych szans na czucie ciepła słońca i chłodu deszczu

nikt nie krzyczy, nie szarpie dla protestu
Godzimy się na falę śmierdzącej śmierci
sami będąc trybikiem duchowej rzeźni

Nawet jeśli Bóg istniał ponad nami
już dawno z obrzydzeniem
odwrócił się plecami.
Tagi: ból
02.12.2011 o godz. 16:01
new-beginning
Skąd: Trójmiasto, Bydgoszcz, Gniezno, Międzyzdroje, Kołobrzeg, Płock, Zakopane,itp
O mnie: co można napisać o człowieku w paru zdaniach? Jestem. O..! W jednym słowo-zdaniu dało radę. :)
statystyki